| Moje okonie z Narwi |
|
W miejscach, gdzie czatuję na narwiańskie okonie można łowić je tylko w odpowiednio wybranych i znanych przeze mnie podwodnych dołkach. Wody w tych miejscach jest dużo i aby ją dokładnie przeczesać muszę wielokrotnie penetrować te dołki, zmieniając meppsy za każdym powtórnym opłynięciem akwenu. Dużego okonia zawsze kojarzę z odpowiednią głębokością, bo na płytkiej wodzie najczęściej trafiają mi się pojedyncze sztuki. Teoretycznie pewnymi, ale oklepanymi miejscami są podwodne górki oraz ostre stoki. W pobliżu, dzięki wzmożonemu ruchowi wody, ryby gromadzą się szczególnie chętnie. Miejsce płytkie można często wypatrzeć po roślinności i żerujących tuż pod powierzchnią stad uklei. Właśnie tu trafiają mi się pojedyncze sztuki, ale bardzo okazałe. Największy garbus złowiony przeze mnie w Gzowie mierzył 46,5 cm, a ważył 1,35 kg.W chwili kiedy podczas opływania nie żadnych brań kotwiczę łódź w jednym miejscu i nie przemieszczam się. Jestem pewien, że w końcu trafię na jakiegoś okonia lub któryś z nich trafi na mnie. I tak z reguły jest w istocie. Każdy połów okoni rozpoczynam wczesnym rankiem od skraju roślinności lub od warstw powierzchniowych, jeżeli widzę, że okoń goni za drobnicą. Po znalezieniu się w atrakcyjnym miejscu, co jak wspominałem jest podstawą sukcesu, poszukuję w moim wędkarskim pudełku odpowiedniej przynęty. Zaczynam od obrotówek Mepps Aglia nr 3, w które zaopatruję się w sklepie wędkarskim u kolegi Darka Kowalskiego w Pułtusku, który tak jak i ja jest wędkarzem z krwi i kości. W toni najskuteczniejsze są różne przezroczystawe, białe, zielone, srebrne obrotówki Mepps nr 3. Gdy łowię nieco płycej przy paśmie trzcin lub powalonych drzew sięgam wówczas po odcień czysto srebrny, ponieważ w miejscach tych jest małe nasłonecznienie i ciemniejsze odcienie Meppsów nie byłyby tak widoczne dla okonia. Podczas łowienia na dużych głębokościach między linią żyłki a dnem tworzy się bardzo duży kąt utrudniający wykonywanie niewielkich skoków. Należy więc to robić bardzo delikatnie i przy tym pomocniejszy staje się krótki kij spinningowy. Jeśli chodzi o pogodę najważniejsza jest stabilizacja. W chwili gdy następuje jej załamanie okonie przestają brać. Aby mieć sukcesy w łowieniu zwłaszcza dużych garbusów należy być wytrwałym i się nie zniechęcać. Dobre miejsca, a takowe każdy z nas wędkarzy ma należy po prostu maksymalnie dokładnie obłowić, czy to stojąc na ciężarze w miejscu czy też wielokrotnie je opływając. Zachowując tę zasadę nie zdarzyło mi się wrócić z łowiska bez przynajmniej kilku naprawdę dorodnych okoni powyżej 30 cm czego i moim kolegą po kiju życzę. Z wędkarskim pozdrowieniem,
|