Zimowe Klenie z Narwi

Kilka ciepłych zim w ostatnich latach spowodowało, że postanowiłem w tych miesiącach popróbować spinningu, który zawsze w tym okresie był odstawiany do sezonu szczupakowego, który rozpoczyna się 1 maja. Ponieważ zębowe w tym okresie podlegają całkowitej ochronie postanowiłem rozejrzeć się za innymi drapieżnikami, które można w okresie zimowym łowić zgodnie ze statutem PZW a tym samym zgodnie z sumieniem wędkarza.

Wychowany nad Narwią od smarkacza i wsłuchany w opowiadanie o dużych kleniach biorących na spinning w okolicach Łubienicy i Kacic zdecydowałem się na taki wędkarski wypad. Poszukiwania kleni rozpocząłem od odcinka Narwi na wysokości nieczynnej już oczyszczalni ścieków przy nieczynnej Mleczarni w Łubienicy i kierowałem się brzegiem w kierunku Kacic. Brzeg tutaj jest umocniony kamiennymi opaskami i porośnięty gęstymi krzakami z licznymi nawisami gałęzi nad wodą. Kamieniste lub żwirowate dno, odpowiedni przepływ wody, bliskość nurtu i zwisające gałęzie – jest tam wszystko czego kleniom potrzeba. Jak pokazało moich kilka wypraw w czasie których przemierzałem ze spinningiem najlepsze znane mi odcinki, klenie na zimę wybierają wodę o nieco wolniejszym przepływie niż w lecie i głębokości od półtora do 2 metrów. Trzymają się tuż nad kamienistym dnem, które obfituje w larwy owadów głównie chruścików oraz ośliczek i kiełży. Mimo dostępu do naturalnego pokarmu i obniżonego zimą trawienia klenie dają się skusić na odpowiednio prowadzonego meppsa. Najwięcej kleni złowiłem w miesiącu lutym roku ubiegłego w Kacicach na wysokości przystanku autobusowego. Zestaw, który stosuję nie ulega zmianie i jest praktycznie taki sam jak do połowu szczupaka czy sandacza w miesiącach letnio jesiennych. Jedno co ulega zmianie to jest wielkość obrotówki. Tutaj stosuje Meppsy Nr. 2 a nawet zerówki zmieniając oczywiście grubość żyłki z 0,24 na 0,19 mm. Rzuty wykonuje na środek rzeki, czekam aż blaszka opadnie na dno i zaczynam powoli zwijać z uwagi na fakt, że o tej porze roku jest silny uciąg wody. Najczęstsze i dobrze zacięte klenie trafiają się około 3 do 4 m od brzegu. Wśród wielu tu złowionych największy miał wagę ponad 1,5 kg. W miejscach w których mam brania zatrzymuję się na około godzinę do dwóch i wtedy zdarza mi się wyciągnąć nawet kilka sztuk od 0,5 do 1 kg. Zaletą zimowego łowienia kleni jest to, że właśnie o tej porze trafiają się te znacznie większe, o które trudniej latem. Zimą jak zauważyłem klenie muszą zbierać się w liczne stada, gdyż w miejscach gdzie trafia mi się kilka sztuk mam jeszcze kilkanaście niezaciętych uderzeń. Skuteczne łowienie tych płochliwych ryb w okresie tak niesprzyjającym jakim jest środek zimy dzięki samodzielnie wypracowanym metodom daje mi bardzo wiele satysfakcji. Polecam moim kolegom spinningistom ten odcinek Narwi właśnie zimą pod warunkiem, że nie będzie skuta lodem a z pewnością będą mieli moc wędkarskiej satysfakcji i wędkarskiej przygody z pięknie ubarwionym kleniem z Narwi.

Z wędkarskim pozdrowieniem.
Szczupak

 
szczupaki
moje-ryby
zawodypgp
terminarz
galeria
naspining